|
|
| ‹‹‹ 1 ... 31 32 [33] |
Jadę autobusem, nie jest za luźno, ale miejsce siedzące mam. Trzeba podać bilet do skasowania. Obok stoi mężczyzna. Jak się do niego zwrócić - "Ty", czy "Pan"? Autobus jest ekspresowy. Jeśli mężczyzna nie wysiadł na poprzednim przystanku znaczy, że jedzie do mojej dzielnicy. Jedzie z kwiatami - znaczy do kobiety. Kwiaty wiezie piękne, znaczy to, że i kobieta jest piękna. W naszej dzielnicy są dwie piękne kobiety: moja żona i moja kochanka. Do mojej kochanki facet jechać nie może, bo ja do niej jadę. Znaczy, że jedzie do mojej żony. Moja żona ma dwóch kochanków: Waldemara i Piotra. Waldemar jest teraz w delegacji... - Panie Piotrze, mógłby mi pan skasować bilet? | James Bond, agent 007 wchodzi do knajpy, siada przy barze i zamawia wódkę Martini, wstrząśniętą, nie mieszaną. Rozgląda się uważnie po lokalu i spostrzega nieprzeciętnej urody kobietę, siedzącą przy stoliku w drugim końcu baru, przy ścianie. Nie podchodzi jednak do niej, tylko wyminiają spojrzenia. Nieznajoma nie wytrzymała jednak długo, podeszła do Bonda i przedstawiła się. James skinął głową i powiedział: - Jestem Bond, James Bond... Widząc, że dalsza rozmowa się nie klei, kobieta mówi do Bonda: - Ale masz extra zegarek. - Ten zegarek pokazuje mi to, czego ludzkie oko nie widzi. Kobieta ze zdziwieniem: - Jak to jest możliwe?! - Pokażę pani... O, na przykład widzę, że pani nie ma na sobie majtek... Kobieta patrzy z lekkim uśmiechem i mówi: - Ten zegarek jest chyba zepsuty, bo ja akurat mam na sobie majtki. Bond lekko zmieszany, podwija rękaw, puka w szybkę zegarka, przystawia go sobie do ucha, po czym mówi: - O cholera! znowu spieszy się o godzinę! | Idzie sobie kromka chleba po Bukareszcie, rozgląda się wokoło i coraz mniej zaczyna jej się podobać, bo wokół pełno Rumunów! Wytrzeszczają oczy, ślinią się na jej widok. A, że to była rozgarnięta kromka chleba, skojarzyła szybko fakty i dawaj w długą! A Rumuni za nią! To ona w boczną uliczkę! Oni za nią! Wpadła między podwórka, przemknęła wśród sznurów od bielizny, przeskoczyła przez ogrodzenie, leci po jakimś dachu, zeskakuje, kluczy, wrzeszczcie wpada na jakieś podwórko. Patrzy, a na leżaku leży schabowy i spokojnie się opala. Kromka: - Stary, spadamy stąd, gonią mnie Rumuni, zaraz tu będzie niezła jatka, zjedzą nas na bank! A schaboszczak rozparł się wygodnie i mówi: - Spokojnie, to ciebie zjedzą, mnie tu, kur**, nikt nie zna! | Był sobie facet, który we wszystkim miał szczęście. Ilekroć brał udział w jakimś konkursie - zawsze wygrywał. Na przykład wszedł kiedyś do autosalonu i akurat była promocja - dostał nowy samochód! Któregoś razu znudziło mu to się to szczęście. Postanowił wyjechać do Indii i rozpocząć nowe życie. Poszedł do biura podróży. Akurat była rocznica powstania biura, więc dostał darmowy bilet. W Indiach żyło mu się dobrze. Wkrótce ożenił się z Hinduską... Podczas nocy poślubnej ona zasneła. On popatrzył na nią i zaczął się zastanawiać co ona ma pod tą kropką na czole. Zdrapał ją... i wygrał cinquecento!!! |
| ‹‹‹ 1 ... 31 32 [33] |
|
|
|